• Licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze.

    03/03/2021

    Tekst z września 2020 roku.


    Niedawno zadano mi pytanie: czy ty się boisz? Nie po raz pierwszy. Zawsze odpowiadam: boję się jak cho...ra. Boje się, ponieważ wiem, że dla każdego z nas wirus SARS-CoV-2 jest realnym zagrożeniem. Kontakt z wirusem SARS-CoV-2 może zrujnować nam zdrowie dziś i w przyszłości. Podstawowych zagrożeń ze strony wirusa SARS-CoV-2 jest pięć. Są to zagrożenia wygenerowane przez patogen i ludzką naturę.


    Pierwsze zagrożenie związane jest z rozwojem choroby COVID-19, która u każdego może przebiegać inaczej (w zależności od sprawności układu immunologicznego, w tym poziomu intoksykacji, jakości odżywienia organizmu, ilości chorób towarzyszących). Nie ma lekarstwa na Covid-19. Leczenie polega na niwelowaniu skutków choroby. Aktualne procedury medyczne efektywnie zwiększają szansę na przeżycie. Nie jest to informacja, która może osłabić naszą dbałość w zachowywaniu wszystkich zasad bezpieczeństwa. W przypadku choroby Covid-19 lecznicze procedury ratujące życie, są bardzo obciążające organizm pacjenta. Pozostawiają trwały ślad w psychice pacjenta. Wirus SARS-CoV-2 intensywnie mutuje. Do dziś rozpoznano 8 nutacji koronawirusa SARS-CoV-2 (różne na różnych kontynentach). Nowe mutacje łatwiej migrują, ale są mniej niebezpieczne (koronawirus łatwiej się przenosi między ludźmi i mniej osób zabija). Zastanawiającym jest fakt, iż pojawiają się bezobjawowi super-roznosiciele, którzy mogą zarażać innych przez wiele miesięcy.


    Drugie zagrożenie związane jest ze zniszczeniami powstałymi w organizmach ozdrowieńców po przebytej chorobie Covid-19. W zależności od cech populacyjnych w na różnych kontynentach dominują inne problemy zdrowotne. U otyłych Amerykanów najwięcej jest osób z powikłaniami funkcji wątroby. U Azjatów dominują problemy z płucami. U wszystkich mogą występować zaburzenia związane z układem krążenia (w tym z sercem), nerkami. Wkrótce poznamy nowe zaburzenia po-Covidowe. Ja na przyszłe kilkanaście lat rokuję problemy z męską płodnością.
    Z naszego, Biomolowego doświadczenia może stwierdzić, iż osoby dobrze, komplementarnie, według indywidualnych własnych potrzeb odżywione, szybciej wracają do zdrowia i mają rzadziej powikłania po chorobach.


    Trzeci problem to skuteczność szczepionek, opracowaniem których zajmuje się wiele firm farmaceutycznych. Z punktu widzenia nauki, przeprowadzenie powszechnych szczepień jest jedynym znanym dziś sposobem umożliwiającym definitywne zakończenie pandemii Covid-19. Aby uzyskać jak najwyższy poziom wyszczepienia politycy i osoby powszechnie znane powinny dawać przykład właściwej, odpowiedzialnej postawy prozdrowotnej. Nie wytłumaczalnym błędem jest negowanie efektywności stosowania szczepień, jako najlepszej metody ochrony przez chorobami wirusowymi.
    Badania nad szczepionkami są długotrwałe, ponieważ szczepionka musi efektywnie oddziaływać na układ immunologiczny osoby zaszczepionej, by chronić przed wirusem SARS-CoV-2 (a może i 3...) i co równie ważne, musi być bezpieczna. Oznacza to, że ilość niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) musi być jak najmniejsza. Tak zwane NOPy będą. To jest największy problemem. Z tym problem próbuje się mierzyć współczesna medycyna i administracja.
    W ten sposób z nauk medycznych przeszedłem do nauk społecznych. Podstawowe pytanie brzmi: co jest ważniejsze, dobro jednostki czy ogółu? W zależności od tego jaki system wartości politycznych, społecznych i ekonomicznych dominuje w poszczególnych krajach, odpowiedzi potencjalnie powinny być różne. Ideałem byłoby, gdyby prowadzona była dyskusja społeczna, w wyniku której wypracowany byłby konsensus. Aby do takiej dyskusji doszło konieczne jest podniesienie społecznego poziomu merytorycznego, znalezienie odpowiednich platform dyskusji i kształtowania opinii. Proces żmudny, wymagający dużo wysiłku intelektualnego, organizacyjnego i finansowego. Dlatego taką ideę mogę odłożyć w sferę marzeń. Tak naprawdę jest jedna odpowiedź na wyżej zadane pytanie. Zdecyduje ekonomia, czyli to co będzie opłacane dla aktualnej administracji, niezależnie od tego czy rządzi w danym kraju prawica, lewica, liberałowie, czy jakikolwiek inna frakcja polityczna. Opłacane będzie wprowadzenie powszechnych szczepień, za które zapłacą obywatele. Administracja wprowadzi reżimy w życiu społecznym, które będą wymuszać jak największy poziom wyszczepienia populacji. Dlatego na całym Świecie są i będą powstawać nowe ugrupowania anty-szczepionkowe, które szerzą teorie spiskowe. Uważam działanie grup anty-szczepionkowych za wysoce szkodliwe społecznie.
    Powstaje pytanie: kto powinien wziąć odpowiedzialność za skutki NOPów. Uważam, że nie wolno pozostawiać na „złą pastwę losu” osoby poszkodowane NOPami i ich rodziny. W walce o swoje prawa z systemem administracyjnym i ekonomicznym osoby te nie mają najmniejszych szans. Uważam, że powinna tych przypadkach działać solidarność społeczna. Skoro szczepimy w dobrym interesie całe narody, niech całe narody biorą na siebie odpowiedzialność za losy pojedynczych osób poszkodowanych przez NOPy.
    Jeżeli koronawirus SARS-CoV-2 zmutuje uzyskując odporność na opracowane szczepionki, rozpoczną się prace nad nowymi szczepionkami.


    Z naszego, Biomolowego doświadczenia mogę stwierdzić, iż osoby dobrze, komplementarnie, według indywidualnych własnych potrzeb odżywione, są bardziej odporne na zarażenia wirusami i bakteriami, szybciej wracają do zdrowia, mają rzadziej powikłania po chorobach, zdecydowanie lepiej znoszą szczepienia.


    Jeżeli poziom zaszczepienia w poszczególnych krajach będzie wysoki, będzie ogłaszany koniec pandemii. Tej pandemii nie da się zakończyć! Będzie trwała tak długo, aż wirus SARS-CoV-2 w wyniku własnej mutacji sam się zdezaktywuje. Niestety, informacje publikowane w literaturze naukowej nie rokują szybkiego końca pandemii. Wirus SARS-CoV-2 jest tak dobrze zaprogramowany, że mutuje w kierunku umożliwiającym jego dalsze trwanie, może bez końca…
    Aby zakończyć pandemie należałoby wyeliminować wirusa SARS-CoV-2 ze światowej populacji całkowicie. Każdy nowy „pacjent zero” w jakiejkolwiek przestrzeni życiowej, jest niczym zapalnik w „pandemicznej bombie atomowej”. Wyeliminowanie wirusa SARS-CoV-2 ze światowej populacji jest nierealne.


    Czwarty problem, to teoria o „wielkim oszustwie”, jakim jest pandemia Covid-19. We wszystkich mediach społecznościowych można znaleźć informacje/teorie o tym kto i dlaczego wymyślił pandemię.


    Do piątej kategorii zagrożeń zaliczyłbym polityków i organizacje ogłaszające koniec pandemii. Na fali takich informacji w wielu miejscach na Świcie organizuje się festyny kończące pandemię. W ten sposób osłabia się społeczne mechanizmy obronne, co zwiększa zagrożenie wybuchem nowych ognisk choroby Covid-19. Tego typu działanie jest bardziej naganne od wyalienowanych grup antyszczepionkowców. Informacja o zmniejszeniu zagrożenia pandemią przekazywana przez polityków dociera do bardzo szerokiego grona odbiorców. Nasz grupowy instynkt samozachowawczy przeobraził się w lekkomyślną brawurę. Zakładamy, że skoro w naszym otoczeniu nie znamy nikogo, kto zachorował na Covid-19, to oznacza, że problem pandemii nas nie dotyczy. Coraz częściej można spotkać ludzi lub całe grupy nie widzących sensu w osobistej izolacji. Lekceważą konieczność zakładania maseczek, dezynfekowania rąk i unikania tłumu. Coraz częściej pojawiają się w internetowych mediach video-relacje z konfliktów pomiędzy niepokornymi obywatelami a osobami, na które Państwa zrzuciło obowiązek respektowania co najmniej niedoskonałego „prawa pandemicznego”. Rodzi się coraz większa frustracja i zwątpienie. Zanika solidarność społeczna. Skutki takiej lekkomyślności będą tragiczne.


    Po opublikowaniu w grudniu 2019 roku pierwszych doniesień o nowym koronawirusie, który w opinii wielu środowisk, może być produktem laboratoryjnym, twierdziłem, iż Świat się zmieni. Nasz Świat już nigdy nie będzie taki sam. Przyszłe pokolenia będą mówić i pisać o epoce przed i po Covidowej. Na najbliższe kilka lat należy założyć, że na Świecie ukształtują się nowe stosunki społeczne, polityczne i ekonomiczne. Aktualnie w pełnej mobilizacji są firmy budujące fabryki lub nowe linie produkcyjne zestawów do iniekcji szczepionek (igieł i strzykawek). Trwa walka o dostęp do surowców umożliwiających produkcję szczepionek (m. in. adiuwantów). Toczą się dyskusje i tworzą koalicje, dzięki którym konkretne państwa lub grupy państw będą miały ułatwiony dostęp do szczepionek na Covid-19. Kto pierwszy będzie mógł ogłosić zakończenie pandemii, ten zyska przewagę w światowym wyścigu ekonomicznym. Konkurencję pomiędzy państwami, o jak najmniejsze koszty pandemii, będzie można porównać do sytuacji na polskich drogach. W Polsce nie ważne jaki masz samochód. Na polskich drogach „wyścig” wygrywają ci, którzy są skłonni złamać więcej zasad ruchu drogowego, zwiększyć ryzyko na poziom gwarantujący katastrofę (stąd tyle wypadków drogowych). Analogiczne sytuacje obserwowaliśmy na Świecie, np. w Brazylii, w której brak reakcji administracji na pierwszą falę pandemii (uwarunkowany czynnikami politycznymi i ekonomicznymi), skutkował ogromną ilością przypadków śmiertelnych choroby COVID-19. To był klasyczny przykład skutków złamania podstawowych zasad walki z pandemią.
    W logice wyżej opisanego wyścigu jest kardynalny błąd. Nie da się zakończyć pandemii w jednym kraju. Wygaszenie pandemii musi mieć zasięg globalny. Nigdzie nie znalazłem żadnej wzmianki o prowadzonych pracach na globalną strategią wychodzenia z pandemii (oprócz ogłonych zaleceń WHO, które są kwestionowane w wielu krajach). Dlatego wygaszanie pandemii Covid-19 będzie trwało bardzo długo. Szczepienia przeciwko Covid-19 będą prowadzane przez kilka lat. Przyczynią się do wyciszenia pandemii, jednakże będzie się ona tliła dalej. Zacytuję Lee Child’a, autora książek o losach Jacka Reachera: licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze. Zwycięzcami w ostatecznym rozrachunku będą ci, którzy stworzą odpowiednie dla danego kraju mechanizmy społeczne i ekonomiczne, kształtujące świadomość, dyscyplinę i solidarną odpowiedzialność. To będzie decydujący czynnik w procesie zmniejszania negatywnych skutków pandemii, do czasu jej całkowitego zakończenia, co może nastąpić za wiele lat.


    Twierdzę, iż dla światowej populacji najważniejsza sprawą jest podniesienie populacyjnej sprawności immunologicznej. Można to zrobić przez powszechne uświadomienie potrzeb żywieniowych, a następnie udostępnienie suplementów diety (najlepiej naturalnych) i żywności funkcjonalej (z dodatkowymi elementami odżywczymi).


    Pandemia trwa ponad pół roku. Jej przebieg jest zróżnicowany. Kraje Europy Środkowej o wiele lepiej „ znoszą „ pandemię niż Europa Zachodnia, Stany Zjednoczone i Ameryka Południowa. Również Afryka i Indie lepiej sobie radzą z Covidem-19 niż cała Ameryka Północna. Istotne różnice statystyczne w przebiegu pandemii obserwowane są już od kilku miesięcy. W przyszłości będą publikowane rezultaty badań, ale już teraz można zakładać, iż przebieg pandemii determinują środowiskowe czynniki epigenetyczne.
    Każdy z nas ma jakieś deficyty immunologiczne, jakieś toksyny w organizmie, problemy z bakteriami, grzybami lub wirusami, na skórze, w jelitach, w narządach wewnętrznych. Problemy te są wypadkową uwarunkowań genetycznych lub środowiskowych. O tych genetycznych w życiu dowiadujemy dość szybko. O środowiskowych nie. Środowisko to powietrze, ziemia, i woda.
    W powietrzu, którym oddychamy są pyły zawierające cząsteczki tak małe, że omijają nasze systemy obronne i bezpośrednio przenikają do naszego organizmu. W pyłach może być wszystko, czyli toksyczne związki organiczne i nieorganiczne, w tym metali toksycznych. Zimą w powietrzu są dymy, w których są wysoce karcynogenne związki powstające w procesach spalania węgla, drewna i bardzo często śmieci.
    Ziemia stanowi zalążek naszego łańcucha żywieniowego. Monokultury rolne i chemizacja rolnictwa doprowadziło do braku w glebach przyjaznych mikroorganizmów, szczególnie bakterii, które regulują w glebach obieg węgla i składników odżywczych (np. azotu).
    W glebach osadzają się i kumulują toksyczne związki emitowane przez elektrownie i elektrociepłownie spalające węgiel, szczególnie sole metali toksycznych, rtęci, ołowiu, kadmu. Powodują zaburzenia funkcjonowania ryzosfery, przestrzeni obejmującej powierzchnię korzenia rośliny i otaczającej go gleby. Prowadzi to do przejmowania przez rośliny metali toksycznych i toksycznej dla nas chemii rolniczej, m. in. glifosatu.
    Szeroko stosowana chemia rolnicza i inżynieria genetyczna, powodują, iż długość naszego łańcucha żywieniowego radykalnie się skróciła, kosztem jakości. To jest powodem coraz większego wpływu na nasze zdrowie artykułów spożywczych, które są obciążone, albo toksycznymi czynnikami środowiskowymi, albo dodatkami do żywności przetworzonej, czyli konserwantami, wypełniaczami, barwnikami lub mikroorganizmami. Aby chronić nasze zdrowie, administracja naszej cywilizacji stworzyła przepisy i instytucie mające wyznaczać normy i badać jakość naszych pokarmów. Każdy czynnik jest właściwe zdefiniowany i zromanizowany. Niestety nikt nie bierze pod uwagę, że te czynniki w swoim działaniu się sumują i mogą się w organizmie kumulować.
    W ciągu kilku może kilkunastu lat ilość zbędnej chemii w naszym organizmie mogą ukształtować się zmiany w szlakach metabolicznych, będące powodem najpierw wielu zaburzeń, aby w końcu doprowadzić do choroby. Współczesna medycyna ma szereg bardzo efektywnych procedur leczniczych, jednakże wiele chorób ma charakter przewlekły lub przechodzi w taki stan. Procedury medyczne niwelują skutki zaburzeń zdrowotnych, ale bardzo rzadko przyczyny. Obserwuje od lat to zjawisko. Do NZOZ Biomol-Med trafiają osoby ze zdiagnozowanymi chorobami, które były wyleczone zgodnie ze sztuka medyczną. Niestety wśród nich jest wielu, u których choroba powraca. Często tak jest z chorobami onkologicznymi. Pacjent i cały personel medyczny wykonał wspaniała pracę, która zakończyła się remisją choroby onkologicznej. Powszechnie jest przyjęte, iż dopiero po pięciu latach można przyjąć że choroba onkologiczna całkowicie ustąpiła. Niestety bardzo często rak wraca. Z jeszcze z większą energią rozprzestrzenia się w organizmie chorego. Należy uwzględnić dwa aspekty takiej sytuacji. Pierwszy to brak prowadzenia procesów eliminujących przyczyny choroby nowotworowej. Szacuje się, że tylko co dziesiąty przypadek pojawienia się choroby nowotworowej na podłoże czysto genetyczne, tzn, osoba odziedziczyła geny nowotworowe i przy sprzyjających warunkach geny te się uaktywniły. Dziewięćdziesiąt procent chorób nowotworowych jest wywołanych przez czynniki onkogenne, czyli rakotwórcze. Są to toksyny organiczne, np. pochodne aniliny (na marginesie… wśród ogólnie stosowanych leków przeciwgorączkowych są takie związki), benzopireny itd., itd.. Karcynogenne są kationy metali tzw. toksycznych, ołowiu, kadmu, rtęci. Równie niebezpieczne jest promieniowanie jonizujące, wirusy, itd… jednym słowem czynników mogących przyczynić się do pojawienia się choroby nowotworowej jest bardzo dużo i nie wszystkie poznaliśmy. Czynniki karcynogenne wpływają bezpośrednio na nasze DNA, poprzez zmianę ekspresję genów lub przez pocięcie łańcuchów DNA, czego w afektem są nowe nici DNA. Oba te zjawiska prowadzą do powstania białek rozpoczynających procesy nowotworzenia.
    Procesy leczenia raka są dostosowane do charakteru atakującej tkanki nowotworowej. Im później choroba nowotworowa zostaje wykryta, tym trudniej ją wyleczyć. Z czasem komórka nowotworowa zmienia swój metabolizm. Komórka nowotworowa wytwarza specyficzne kuliste struktury DNA, w których zawarta jest informacja o strukturze białek, które umożliwią modyfikacje metabolizmu komórki nowotworowej. W trakcie proliferacji (namnażania) komórek nowotworowych, każda nowa komórka dostaje kilka kulistych struktur DNA „w spadku”. Dzięki temu zdobywa nowe cechy umożliwiające przetrwanie i ekspansję. Wówczas leczenie raka jest bardzo utrudnione.
    W literaturze najczęściej opisywane są choroby pochodzenia genetycznego, ponieważ genetyka aktualnie jest w modzie (w nauce też są mody, trendy, które determinują finansowanie). Na przykład: posiadanie genu BRCA1 predysponuje kobiety do raka piersi z prawdopodobieństwem 70% - towym, mężczyzn do raka prostaty, a wszystkich do raka jelita grubego (badania statystyczne są prowadzane). Kto z nas znajdzie się w tej pechowej statystycznej części zagrożonej chorobą nowotworową? Jak szacować zagrożenie? Czy można przeciwdziałać ?
    Aby poznać odpowiedzi na te pytania należy dowiedzieć się co to jest DNA. DNA to cząsteczka odkryta w 1869 roku. W 1943 roku połączono jej rolę z procesami dziedziczenia. Sześćdziesiąt siedem lat temu (w roku 1953) Francis Crick i James Watson opublikowali w „Nature” artykuł, w którym ogłosili odkrycie struktury DNA. Opisali ją jako podwójną helisę składająca się z dwóch polimerowych nici nukleotydów zwiniętych wokół siebie. James Watson w 1968 roku opublikował książkę "The Double Helix" ("Podwójna helisa"), w której tłumaczył naturę DNA. Od tej pory wszyscy uznali, że struktura DNA jest podstawą życia na Ziemi.
    Przyjęto dogmat, iż całe nasze życie jest uzależnione od struktury DNA. Na podstawie DNA powstają białka, z które kształtują strukturę naszego organizmu i mechanizmy nim rządzące. Wniosek: zbadanie genomu człowieka powinno dać odpowiedzi na wszystkie pytania o zdrowiu w ciągu całego życia, czyli możemy przyjąć założenie, że będzie można określić kto będzie chory np. na raka. Do końca XX wieku uważano, że wystarczy określić jakie geny są odpowiedzialne za powstawanie konkretnej choroby onkologicznej. Odkrycie roli genu BRCA1 było ogromnym sukcesem genetyki. Ale wykazanie, iż selen (w konkretnej formie i ilości) i likopen mogą zmniejszyć ryzyko pojawienia się raka piersi, było sukcesem nowej nauki. Nauki powstałej w nowej Erze i nazwanej epigenetyką (przedrostek epi- wskazuje, że jest to nauka stojąca wyżej ponad genetyką). Epigenetyka obaliła dotychczasowy dogmat gloryfikujący DNA. Dziś wiemy, że nie DNA ostatecznie determinuje strukturę białek kształtujących nasz organizm. Wiemy, że struktura DNA jest jedynie zbiorem informacji, bazą danych, która sama nic nie robi. Jej ważną cechą jest niezmienność (choć promieniowanie jonizujące, toksyny, bakterie, wirusy, środowisko tkankowe i komórkowe, itd. mogą informacje zapisane w tej bazie danych zmienić). Najważniejsza informacja, jaką poznaliśmy dzięki epigenetyce brzmi: odczyt informacji zawartej w DNA jest możliwy dzięki czynnikom epigenetycznym, czyli czynnikom determinującym ekspresje konkretnych genów na etapach wzbudzenia (tu ogromną role pełni czas i możliwość wyciszenia genu) i sposobie odczytywania informacji zapisanej w konkretnym genie (czyli które nukleotydy będą zmetylowane/wyciszone przez czynniki epigenetyczne). Czynnikami epigenetycznymi są np. związki organiczne (witamina B12, kwas foliowy, betaina, galusan epigalokatechiny, likopen, itd.) i związki nieorganiczne (np. jony cynku). Złożonych czynnikiem środowiskowym mogą być ogólne warunki życia rodziców. Jeżeli życie rodziców obfitowało w duża aktywność ukierunkowaną na przetrwanie, ich dzieci były zdrowsze i mocniejsze. Nawet nasz stan psychiczny można zaliczyć do czynników epigenetycznych. Zaburzenia psycho – emocjonalne poprzez zespół receptorów adrenergicznych może bezpośrednio wpływać na efektywność układu immunologicznego, które najważniejszy arsenał obronny stanowią sprawne komórki limfatyczne i białka (przeciwciała).
    Ostatnie lata obfitują w nowe odkrycia z zakresu epigenetyki. Powstała nowa dziedzina nauki, nazwana transdukcją sygnałową. Zajmuje się badaniem wpływu czynników środowiskowych na ekspresję genów poprzez receptory komórkowe, białka regulatorowe, mniejsze cząsteczki organiczne (np. tlenek azotu, cAMP, cGMP, trifosforan inozytolu, diacyloglicerol) lub nieorganiczne jony (np. wapnia). Jesteśmy na początku badań, dzięki którym rozpoznamy czynniki środowiskowe mogące zmieniać ekspresję naszych genów poprzez mechanizmy transdukcji sygnałowej. Wiemy, że mogą to być czynniki fizyczne (np. promieniowanie fal elektromagnetycznych), biologiczne (wirusy, bakterie, grzyby) i chemiczne (np. niektóre związki chemiczne stosowane w rolnictwie, pierwiastki toksyczne). Nikt nie wie, które i ile z tych czynników aktualnie wpływa na ekspresje naszych genów, jakie są konsekwencje na dziś i jakie będą na przyszłość.
    Dogmat: epigenetyczne czynniki środowiskowe mają decydujący wpływ na aktywację określonego genu i sposób (czas i jakość) jego odczytu, czego skutkiem jest skonstruowanie konkretnego białka (białka o własnościach budulcowych, o aktywności enzymatycznej lub hormonalnej).
    Gen składa się z setek lub tysięcy nukleotydów. Środowiskowe czynniki epigenetyczne (tzw. czynniki metylujące) podłączają się do określonych nukleotydów w genach, wyciszając ich aktywność. W ten sposób na podstawie informacji zawartej w jednym genie może powstać nawet ponad 3 tysięcy wersji tego samego białka. Każda wersja może mieć różną aktywność metaboliczną. Białko uzyskuje różny stopień aktywności w procesach metabolicznych w zależności od swojej formy strukturalnej. Połączanie białka z kationem metalu zmienia jego strukturę przestrzenną i tym samym aktywuje to białko do działania, uczestnictwa w procesach biochemicznych. O tym, jaka będzie aktywność powstałego białka enzymatycznego, decydują m. in. środowiskowe czynniki, czyli ilość poszczególnych jonów metali wchodzących w strukturę białek (są to tzw. kofaktory).
    Wszystkie najważniejsze elementy epigenetyczne powinny być składnikami naszej diety. Niestety, w skład dzisiejszej diety wchodzą w większości produkty spożywcze przetworzone w fabrykach przemysłu spożywczego. Przemysł spożywczy pozyskuje płody rolne od przedsiębiorców prowadzących monokulturową działalność rolniczą. Poprzez inżynierię genetyczną uzyskaliśmy bardzo dużą wydajność produkcji rolnej, kosztem jakości i różnorodności. To jest główny powód błędów żywieniowych całej ludzkości. W dzisiejszej diecie brakuje podstawowych elementów odżywczych, we właściwych ilości i jakości. Brakuje korzystnych czynników epigenetycznych, a dominuje nadmiar niekorzystnych środowiskowych czynników epigenetycznych.
    Dlatego nie trzeba być nosicielem genu zwiększającego prawdopodobieństwo pojawienia się choroby nowotworowej, aby mieć raka. Można poprzez niekorzystne czynniki epigenetyczne ze zdrowych, prawidłowych genów wygenerować patologiczne białka rozpoczynające chorobę nowotworową.
    Aby zwiększyć szansę na definitywne pokonanie raka należy rozpoznać przyczynę choroby nowotworowej i po etapie rehabilitacji wyeliminować przyczyny powstania raka.


    Tragicznym w skutkach efektem pandemii Covid-19 jest drastyczne zmniejszenie wykrywalności chorób nowotworowych. Spadek wykrywalności szacuje się od 25 do nawet 80%. Oznacza to, że w najbliższych miesiącach gwałtownie wzrośnie ilość chorych z zaawansowaną choroba nowotworową. Podobna sytuacja jest w kardiologii. Należy przypuszczać, że w innych dziedzinach medycznych jest podobnie. Gwałtowny wzrost chorych z zaawansowanym stanem choroby może doprowadzić do paraliżu systemu ochrony zdrowia. Jest to dodatkowy czynnik, który powinien przyczynić się do upowszechnienia działań profilaktycznych, szczególnie w zakresie właściwego odżywiania w skali całej populacji. W normalnych czasach (nie pandemicznych) wszyscy mamy niedobory podstawowych elementów odżywczych. Podczas pandemii paradoksalnie sytuacja mogłaby ulec poprawie, ponieważ sprzedaż suplementów diety poszybowała w górę. Ilość zgłoszonych do rejestracji nowych suplementów również rośnie. W pierwszej połowie 2020 roku do GIS wpłynęło 13 500 zgłoszeń suplementów diety, a w ciągu całego 2019 roku było ich 15 500. Stosowanie suplementów diety na podstawie informacji uzyskanych w reklamach może być wysoce szkodliwe. Niestety coraz więcej takich przypadków obserwuje wśród Pacjentów trafiających do NZOZ Biomol-Med. Pacjenci zażywają za duże dawki witaminy C, B2, cynku i wielu preparatów ziołowych. W efekcie następuje pogorszenie stanu zdrowia fizycznego i psychicznego. Nadmiary wielu elementów odżywczych są bardziej niebezpieczne od ich niedobory. W internecie pojawiają się sensacyjne informacje na temat działania przeciwwirusowego wielu elementów odżywczych. Prezentacja pseudo-naukowców zawsze rozpoczyna się od wyrywkowego przedstawiania doniesień naukowych, wykazujących sensacyjne odkrycia badaczy. Ostatnio słuchałem i czytałem tego typu doniesienia na temat witaminy D3. Wcześniej o cynku i ekstraktach roślinnych (dla bezpieczeństwa nie wymienię nazwy). Około 1/3 ludności świata ma niedobory cynku. Badania prowadzone w NZOZ Biomol-Med wykazują dużo większa skalę niedoborów cynku. Niedobór cynku powoduje atrofię/zanikanie tkanki limfatycznej, osłabia mechanizmy odpowiedzi immunologicznych, zwiększając ryzyko zapadalności na infekcje oportunistyczne. Cynk jest konieczny dla prawidłowego działania grasicy wydzielającej tymulinę, hormon wiążący się z receptorami limfocytów T, stymulując ich aktywność cytotoksyczną oraz produkcję interleukiny IL-2. Niedobór cynku powoduje zmniejszenie ilości komórek CD73+ (są prekursorami limfocytów T cytotoksycznych) i brak równowagi pomiędzy funkcjami limfocytów T pomocniczych (Th1 i Th2). Komórki Th1 wydzielają IL-2, IFN-γ i TNF-β (odpowiedź komórkowa), natomiast Th2 produkują IL-4, IL-6 oraz IL-10 (odpowiedź humoralna).
    Podanie przez lekarza w procesie leczenia dużej dawki cynku przez kilka dni może być silnym bodźcem dla grasicy. Cynk szybko modyfikuje funkcje układu dopełniacza (układ białek aktywowanych kaskadowo), którego pobudzenie uwalnia czynniki aktywujące chemotaksję, fagocytozę lub anafilaksję (układ dopełniacza reguluje stany zapalne). Cynk jest bardzo szybko metabolizowany, dlatego podanie większej dawki w krótkim czasie bardzo szybko zostanie przez organizm wykorzystane.
    Samodzielna decyzja o dodatkowej suplementacji cynku w dawce 5 - 7 mg jest konieczna i bezpieczna.
    Długotrwałe spożywanie suplementów zawierających kilkadziesiąt miligramów cynku może zaszkodzić. Pierwszym problemem będzie ograniczenie wchłaniania miedzi, a następnie żelaza. Niedobory miedzi i żelaza powodują niedokrwistość. Codzienne spożywanie dużych ilości cynku w ciągu kilku tygodni przyczyni się do zachwiania równowagi w systemie immunologicznym, co w efekcie osłabi nasze zdolności obronne przed innymi patogenami.
    Jeszcze gorsza sytuacja może być wygenerowana poprzez stosowanie niektórych suplementów zawierających ekstrakty roślinne zaburzające równowagę sodowo – potasową. Nawet w małych dawkach dla osób mających jakiekolwiek zaburzenia krążenia lub autoimmunologiczne, tego typu suplementy są zakazane. Pseudo-naukowcy zastrzegają w swoich prezentacjach, że ich przekaz nie jest poradą medyczną, a następnie proponują kupno jakiś suplementów diety.
    Na podstawie dwudziestu lat doświadczeń i ponad 300 000 przebadanych w Biomol-Med Pacjentów, z przykrością muszę stwierdzić, że duża większość suplementów diety dostępnych w aptekach stacjonarnych lub internetowych jest bardzo słabej jakości. Ich efektywność jest bardzo, bardzo słaba. Osoby stosujące tego typu preparaty, chcąc uzyskać jakąkolwiek deklarowaną efektywność zwiększają dawki, co najczęściej prowadzi co zmniejszenia wchłanialności innych ważnych elementów odżywczych. Ostatecznie dana osoba pomimo stosowania suplementacji obserwuje pogorszenie samopoczucia.
    Z suplementami witaminowo – mineralnymi i ekstraktami roślinnymi są dwa podstawowe problemy. Pierwszy to jakość, drugi to skład. Tylko kilka procent dostępnych na rynku suplementów diety jest godna uwagi. Na ponad 90% innych szkoda jest pieniędzy, czasu i zdrowia tracić. Oprócz tego… wszyscy zapomnieli, że to są suplementy do diety! Są nieodłącznymi składnikami diety, a nie samodzielnymi preparatami farmaceutycznymi. Każdy element odżywczy jest przez nas przyswajany, transportowany, magazynowany i wydalany, w określonej przestrzeni naszego organizmu i czasie. Każdy niezbędny element odżywczy jest zależny od wielu innych. Na przykład: metabolizm wapnia zależy od spożywanej dziennej dawki, od stosowanej diety, od ilości spożytego błonnika nierozpuszczalnego i środowiska jelitowego, od nasycenia organizmu magnezem, witaminami D3 i K2, od równowagi kwasowo – zasadowej, od bilansu wodnego, ilości metali toksycznych, zaburzeń gospodarki hormonalnej, aktywności fizycznej, stanu emocjonalnego, występowania chorób metabolicznych i od wielu innych czynników.
    Z suplementami i dietetyką, jest jeszcze jeden problem. Zajmują się tymi tematami osoby bez właściwego przygotowania merytorycznego i bez doświadczenia. Żywienie człowieka jest sztuką, którą można uprawiać mając ugruntowaną wiedzę z matematyki, fizyki, chemii, biochemii, biologii i fizjologii. Nie należy zapominać o połączeniu sztuki żywienia ze sztuką kulinarną. Te podstawowe wartości leżą u podstaw działalności NZOZ Biomol-Med. Cały nasz zespół krzewi te wartości wśród naszych Partnerów już od dwudziestu lat. Dlatego Partnerzy NZOZ Biomol-Med są dla Pacjentów gwarancją wiedzy i kultury.


    Może scenariusz przyszłych wydarzeń będzie lepszy. Może następne mutacje wirusa SARS-CoV-2 zmniejszą jego zdolności migracji (tak było z wirusem SARS-CoV) i pandemia zakończy w najbliższych miesiącach. Wówczas szybko zapomnimy zły czas i wrócimy do dawnego stylu życia, czyli do masowej słodkiej bezmyślnej konsumpcji. Istnieje taka możliwość, choć myślę, że szybciej wygram szóstkę w totolotka. Nadzieja umiera ostatnia, więc: liczmy na najlepsze, szykujmy się na najgorsze.

    PS. Minęło pól roku. Czasz na ciąg dalszy... wkrótce.

    autor zdjęcia Paweł Uchorczak
    https://szkolakrajobrazu.pl/pawel-uchorczak

    Sławomir Puczkowski

Blog dr. Puczkowskiego